Newsy w pigułce
Artykul - Polskie Piekiełko

Polskie Piekiełko
Autor: Bogusława Szczepanik-Zasada



(Artykuł dedykuję panu
Waldemarowi Terebie, który zainspirował mnie do jego
napisania.)




Nie ma, nie było i pewnie nie będzie takiego turnieju, w dyscyplinie tak niewymiernej jak taniec, po której wszyscy byliby zadowoleni z wyników. To oczywiście żadne odkrycie. Choć jestem w tym ruchu bardzo długo są jednak rzeczy z tym związane, obok których nie mogę przejść obojętnie.

Truizmem jest powtarzanie, że niektórzy rodzice realizują swoje ambicje poprzez dzieci. To bywa często niekorzystne dla ich pociech. Jest to również niestety domeną niektórych trenerów. Rodzicom ten brak dystansu można wybaczyć. Patrzą przede wszystkim na własne dziecko, nie mają wiedzy merytorycznej, podchodzą do tego bardzo emocjonalnie. I nie dotyczy to tylko Polski. Byłam naocznym świadkiem sytuacji w Kalundborgu, gdy po jednej z rund dwie Holenderki (w tym jedna z czołówki świata juniorów) chwyciły się za włosy, a w sukurs poszły im ich mamy. Gdyby nie szybka reakcja jednego z ojców i trenera reprezentacji holenderskiej mogło skończyć się tragicznie, a tak skończyło się komicznie: krzyki, płacze, rozmazane makijaże, zmierzwione fryzury, może jakiś mały ślad po „pazurkach”. Zauważam jednak, że większość z rodziców w miarę upływu czasu nabiera dystansu do wyników na turniejach. Zaczynają doceniać to co najważniejsze. Taniec to przecież środek wychowania młodego człowieka. Świetnie kształtuje jego charakter, uodparnia na stres w publicznych wystąpieniach, zmusza do dyscypliny i systematycznej pracy, pozwala nawiązać przyjaźnie i znajomości, uczy tolerancji i pokory. A to wszystko razem procentuje w dorosłym życiu.

Bardzo jednak niepokojące i niebezpieczne jest, gdy instruktorzy realizują się poprzez swoich tancerzy. Tacy trenerzy (trudno mi ich nazwać wychowawcami) tworzą „polskie piekiełko”. Dobry turniej to tylko taki turniej, w którym ich podopieczni zdobywają miejsca zgodnie z ich oczekiwaniami.

Jeszcze gorzej jeżeli trener, mający uprawnienia sędziowskie, na forum ogólnym podważa wiarygodność oceny komisji sędziowskiej, sugerując, że jego tancerze są krzywdzeni. Myślę, iż nie zdaje sobie sprawy, jaką krzywdę robi przede wszystkim swoim wychowankom, ale nie tylko im. Jak czują się ci, którzy zdobyli te pierwsze miejsca. Jakim prawem jakakolwiek osoba ma prawo odbierać im radość, jaką daje wygrana. Jest na to tylko jedno wytłumaczenie. To nie chodzi o to, że cierpią dzieci, to cierpi ego trenera.

Nota bene wyników. Nie wierzę, że na obecnym etapie rozwoju turniejowego tańca nowoczesnego, nawet takie „prowincjonalne” zawody jak OMP może wygrać tancerz, który jest słaby i mało trenuje. Moi najlepsi tancerze trenują pięć razy w tygodniu, a czasami nawet siedem razy po 2 – 3 godziny. Wiem też, że jest tak w wielu innych klubach, które taniec traktują jak sport; aczkolwiek są też takie, które traktują taniec rekreacyjnie. Jeżeli spotykają się oni na jednym parkiecie, to wyniki są do przewidzenia z dużym prawdopodobieństwem. Uważam, że w tym ruchu jest miejsce dla jednych i drugich, ale konieczna jest rywalizacja na podobnych poziomach. Stąd w PTT wzięły się klasy taneczne, ale to już temat na inny artykuł.

Od wielu lat jeżdżę na imprezy międzynarodowe i nieraz zdarzyło mi się, że na Mistrzostwach Świata / Europy moi tancerze wypadali lepiej, niż wynikałoby to z lokaty zajętej na Mistrzostwach Polski. Bywało też odwrotnie.

Podam parę przykładów.

W roku 2007 Karolina Kamińska plasowała się na wszystkich turniejach międzynarodowych najwyżej ze wszystkich polskich juniorek. W Polsce była czwarta, a na Mistrzostwach Europy również czwarta (następna Polka zajęła 13 miejsce).

Aleksandra Leszczyńska nie weszła do finału Mistrzostw Polski 2007, a znalazła się w finale Pucharu Świata w Oslo. Co więcej: Karolina Kamińska, która w Polsce stanęła na najniższym stopniu podium, w Norwegii zdobyła srebrny medal. Pozostałe finalistki nie przeszły dalej niż dwie rundy.

Duet Hip-Hop - Marcelina Morelowska / Karolina Kamińska zajął 4 miejsce na Mistrzostwach Europy 2008 r. (najwyżej z polskich duetów), pokonując między innymi vice Mistrzów Świata z Bremen' 2008, a także pozostałe polskie duety. Na XV Otwartych Mistrzostwach Polski w Tańcu Dyskotekowym duet ten zajął 2 miejsce.

Ale bywały też inne sytuacje. Duet w-ce Mistrzów Polski w Disco Dance, Aleksandra Zasada i Agnieszka Szmit, odpadł w pierwszej rundzie w Mistrzostwach Świata w Prostejowie, natomiast na Pucharze Świata w Bochum był w finale.

Moim zdaniem wyniki tego typu świadczą tylko o tym, że tancerze ci są na określonym, wysokim, światowym poziomie i godnie reprezentują Polskę na arenie międzynarodowej.

Jednak ani ja, ani inny trener, mający już od kilku (kilkunastu) lat czołówkę polskich tancerzy w różnych dyscyplinach tanecznych, nie biega z transparentem, że tancerz X z mojego klubu wygrał z tancerzem Y z konkurencyjnego klubu mimo, że tancerz Y wygrał z tancerzem X na Mistrzostwach Polski i nie odsyła do oglądania wyników z tych turniejów, nie dlatego, iż jest skromny, lecz z całkiem z innych powodów, o których piszę poniżej. Bo przecież biorąc udział w rywalizacji na takim poziomie zawsze istnieje prawdopodobieństwo, że Mistrz może odpaść w pierwszej rundzie. Gdy coś takiego się wydarzy, dyskutujemy w gronie trenerskim (towarzyszą temu zwykle duże emocje) co było tego przyczyną. Myślę, że wszyscy lubią te rozmowy, a wnioski z nich płynące są często zaskakujące, nie zawsze miłe, ale w konsekwencji pouczające.

Każdy szanujący się trener, fachowiec mający wyniki – a takich w Polsce jest niemało, ma dystans i pokorę do rezultatów, jakie osiągają jego tancerze – zwłaszcza na rangowych turniejach -

szczególnie, gdy chodzi o konkurencje, w których tancerz tańczy do muzyki organizatora, a na parkiecie występuje jednocześnie kilku zawodników. Poziom na tych imprezach jest bardzo wyrównany – tańczą przecież najlepsi tancerze z wielu krajów, prezentując różne style tańca. Wpływ na wynik na danym turnieju ma wiele czynników. Jak w danym momencie zaprezentował się tancerz? Czy poradził sobie ze stresem? Czy prawidłowo rozegrał parkiet? Czy trafiliśmy z formą? Jaki charakter tańca preferuje dane jury?

Są tancerze, którzy zawsze świetnie startują. To rzadkość. Ale też są tacy, którzy startują bardzo nierówno. A takich jest zdecydowanie więcej. Wiele zależy bowiem od obciążenia psychicznego, a także od sposobu rozgrywania turnieju. Debiutanci na takich turniejach mają najczęściej największy komfort psychiczny. Mistrzowie czują obciążenie. A dzieci trenerów (znam to z autopsji) mają obciążenie wielokrotnie większe.

Byłam na takich mistrzostwach, gdzie na połówce parkietu tańczyło sześć duetów. Wtedy decyduje łut szczęścia, że uda się zatańczyć całą choreografię bezkolizyjnie. Trwają ciągłe dyskusje w komisjach IDO na temat w jaki sposób rozegrać turniej, aby tancerze mogli najlepiej i bezpiecznie zaprezentować swoje umiejętności, a sędziowie mieli możliwość ich ocenienia w najbardziej obiektywny sposób. Jednocześnie też tak przeprowadzić rywalizację, aby trwała rozsądną ilość czasu.

Bo niestety, ale zdarzają się również nieudane imprezy międzynarodowe. Skrajnym przykładem mogą być wspominane w komentarzach do XV OMP Mistrzostwa Świata w Prostejovie, które były jedną z najgorszych imprez w historii IDO. Tancerze tłoczyli się na wąskim, głębokim parkiecie. Temperatura na zewnątrz powyżej 30 stopni Celsjusza w cieniu, a na sali jeszcze wyższa (bo nie było ani wentylacji, ani klimatyzacji). Niektórzy tancerze mdleli i rezygnowali ze startu (tak było m. in. z jedną z polskich tancerek). Numery startowe były za małe i słabo widoczne, a sędziowie – siedzący na bardzo wysokich trybunach – nie mieli żadnej możliwości zweryfikowania z jakim numerem startowym tańczy dany zawodnik. Było to niezgodne z przepisami, gdyż solo i duety powinny być oceniane z parkietu. Nie były to jedyne uchybienia. Niektórzy rozpoczynali turniej około godz. 22, a rywalizacja pierwszego dnia zakończyła się około 2.30. W konsekwencji odebrano prawo organizacji turniejów mistrzowskich organizatorom z Prostejowa.

Dla niektórych był to jednak rangowy turniej. Do analizowania wyników tego turnieju, w kontekście wyników uzyskanych na OMP nawołuje autor jednego z komentarzy. Potwierdza to moją tezę, że są „trenerzy”, dla których dobry turniej jest to ten, gdzie ich tancerze osiągają oczekiwane przez nich wyniki. A jeszcze lepszy, gdy komuś „dokopią” - szczególnie mistrzowi.

I to może być początek powstawania polskiego piekiełka.

Według nich to ta komisja sędziowska jest dobra, która dobrze oceni ich tancerza. Jeżeli jest inaczej, to komisja się myli, albo jest układowa. Dla mnie taka interpretacja to zwykłe podjudzanie, podrywanie autorytetu. Tego typu wynurzenia trenera / sędziego w publicznych komentarzach kłócą się z etyką sędziowską. Ani ja, ani inny sędzia nie ma monopolu na rację i nie ma prawa podważać ocen innych sędziów. Oczywiście dyskusja nad sposobem oceny jest bardzo wskazana, ale w gronie sędziowsko – trenerskim. Jednym z postulatów na ostatnim szkoleniu sędziowskim Polskiego Towarzystwa Tanecznego był wniosek, aby po zawodach wprowadzić obowiązek odprawy sędziowskiej, w której mogliby również aktywnie uczestniczyć trenerzy. Myślę, że w pewnym stopniu mogłoby to wyjaśnić różnice w ocenach. Proszę zauważyć, że w moich artykułach staram się nie podważać decyzji sędziów, ani dyskutować o wynikach.

Słyszałam, że w jednym z klubów trenerka po każdym niesatysfakcjonującym wyniku jej tancerzy przekazuje dzieciom i młodzieży, rodzicom, że sędziowie się na nich uwzięli - „na układy nie ma rady”. Na szczęście takie informacje są weryfikowalne, ale na to potrzeba czasu.

W tańcu towarzyskim – z przymrużeniem oka – emocjonalnie nastawionych rodziców nazywano członkami KOR-u (Komitet Oszalałych Rodziców :-) ). To jednak domena „początkujących” rodziców w tym ruchu. Z czasem prawie wszyscy z tego wyrastają. Jak jednak nazwać trenerów, którzy zachowują się podobnie? Mam nadzieję, że również oni z tego wyrosną. Inaczej bowiem doprowadzi to do naszego przysłowiowego polskiego piekiełka.

Póki co ostrzegam przed takimi sprawiedliwymi, którzy po udziale w jednej imprezie międzynarodowej wysnuwają daleko idące wnioski.

Rozumiem młodych trenerów. Również mocno przeżywam starty swoich tancerzy i dalej emocjonalnie podchodzę do turniejów. Jednakże – z perspektywy czasu - stwierdzam, że porażki nauczyły mnie o wiele więcej niż sukcesy.

Swoim tancerzom, którzy czują się pokrzywdzeni daję jedną radę – pracuj więcej, tańcz lepiej, bo jeżeli chcesz wygrywać musisz być dużo lepszy. Może się jednak zdarzyć, że nigdy nie wygrasz, ale kochasz to co robisz i to jest najważniejsze. Natomiast jeżeli wygrywasz – ciesz się tą chwilą i nie zważaj na tych, którzy chcą twój sukces pomniejszyć.

A na koniec jeszcze coś osobistego. Mimo, że cenię sobie amatorski ruch turniejowy z radością przyjmuję fakt, iż moi dorośli tancerze kończąc karierę tancerza turniejowego zaczynają się realizować w profesjonalnych przedsięwzięciach. Podobnie jak wielu innych młodych ludzi, dla których taniec był najpierw pasją, a teraz zaczyna być sposobem na życie. Miło byłoby, gdyby starty w naszych turniejach wspominali z sympatią i byli wdzięczni rodzicom oraz trenerom, że ich na tą drogę wprowadzili. Czego Państwu i sobie życzę.


Inne artykuły tego autora: Wrażenia po Mistrzostwach Polski w Disco 2004   Byliśmy w...   "Quo Vadis Disco Dance?"   Dokąd zmierza Disco Dance? cz.2   Jazz, Modern, Show - Trzy w jednym?   Kilka słów przy okazji Karczewa   O emocjach, zmianach i przemianach   You Can Dance - spełnienie marzeń?   Po Twardogórze   W poszukiwaniu swojej drogi   

Odpowiadasz na komentarz:
Autor: OBIEKTYWNA OBSERWATORKA MILKA napisany: 16.11.2008 00:35
Jestem zszokowana całą tą sytuacją. po pierwsze nie rozumiem dlaczego tego typu sprawy poruszane są na forum. nie możecie Państwo dyskutować na takie tematy na żywo, między sobą? musicie Państwo w swoje prywatne sprawy angarzować całą Polskę? Rozumiem, że każdy ma swoje racje. Rozumiem zarówno Pana Waldemara, który chce dla swoich zawodników jak najlepiej, rozumiem również Panią Zasadę, która wiele wysiłku włożyła w organizację tego turnieju.Panie Tereba: znam zawodniczki z Pańskiego klubu, uważam, że są bardzo dobrymi tancerkami (szczególnie kilka w klategorii do 11 lat) i uważam, że często są za nisko oceniane. Także w tej kwestii zgadzam się w 100%, ale czy należy o to obwiniać Panią Zasadę? Klub tańca Jast jest organizatorem tej imprezy, ale przecież nie organizatorzy, tylko sędziowie decydują o wynikach. Na OMP pojawiają się sędziowie z różnych klubów, mają różne upodobania i preferują odmienne style Disco dance, co widać po ich podopiecznych. Nie dziwmy się więc, że oceniają w różny sposób. Są to sędziowie znani i cenieni w naszym środowisku, oceniają na większości cenionych turniejów, ich typy są znane, więc jeśli chodzi o wyniki to nie rozumiem szczerze mówiąc tego zaskoczenia. Jest tu może jeden wyjątek. niestety zgadzam się z Panem Terebą co do sędziego Piotra B. z Lublina. Patrzę na jego typy z rund początkowych i oczom się nie mogę nadziwić, że nominuje do następnych rund kolejno wszystkie swoje zawodniczki, które często nie mają żadnego innego krzyżyka... Co do Pani Zasady. Łatwo się przyczepić, jeżelli ktoś źle sędziuje swoje zawodniczki. Niestety trudniej się tłumaczyć jeżeli ktoś obwinia nas o to samo. Niedawno ukazł się artykuł krytykujący turniej we wrześni, gdzie zrównany został z ziemią organizator i sędziowie. Powinna Pani zrozumieć niezadowolenie innych trenerów, którzy mogą w tej chwili myśleć tak jak trenerzy Jasta podczas zawodów we Wrześni.
Po drugie... Jestem niebywale zadziwiona wywodami Pana Jamiołkowkiego. Czy zdaje sobie Pan sprawe, że pisząc takie rzeczy wydaje Pan wyrok nie tylko na swoją córkę, ale i na wszystkie jej koleżanki? Czy zdje Pan sobie sprawe, że kształtuje Pan spojrzenie całej Polski na wasz klub? Mam wrażenie, że nie do końca. Nie wiem, czy konsultował Pan swoją wypowiedz z trenerem, ale ja wiem napewno, że gdybym zobaczyła taki wpis na ogólnopolskim forum(a sama jestem trenerem) to zareagowałabym bardzo ostro. Wierzę w to , że Pańska córka dużo trenuje. Ale nie tylko ona! Wielu tancerzy spędza na sali godziny trenując i udosoknalając swoją technikę. NIestety mam wrażenie, że Pan tego nie dostrzega. Rozumiem, że spojrzenie rodzica może być trochę inne, bardziej pobłażliwe, nie dostrzega się tylu błędów i niedociągnięć, nawet jeżeli się uważa za osobę obiektywną. Prosze mi wierzyć, tak jest, a wiem to z wieloletniej autopsji. Po przeczytaniu Pańskich słów dochodzę do wniosku, że ma Pan jakąs manię prześladowczą. Proszę nie wyolbrzymiać sprawy do jakiś spisków i zamachów!! bez przesady! To tylko taniec, nie wybory prezydenckie!! Proszę się zastanowic, komu miało by zależeć na takich przekrętach?! Może troszeczkę więcej pokory? Może należałoby dostrzec pracę nie tylko swoją, ale i innych zawodników? Bo proszę mi wybaczyć, ale ostatnio mam wrażenie, że Pańska córka nie docenia tego co ma. Czy dostanie się do finału praktycznie każdego turnieju to mało?? Przepraszam, ale obserwowałam ją zaróno w Karczewie, jak i na OMP i zauważyłam, że jest wiecznie nie zadowolona z wyników. Ale czy nie warto się zastanowić, dlaczego tak się dzieje? Może to wina nie tylko sędziów, ale tego, że poprostu inne zawodniczki również prezentują wysoki poziom i ich wynikach decydują tak naprawdę często szczególy. Może warto ochłonąć i jeszcze raz przeanalizować prezentacje rywalek, spojrzeć na oceny oczami sedziego? Jak ktos juz tu pisał: o gustach się nie decyduje. Rozpatrujmy więc te prezentacje nie pod względem preferencji tanecznych. sróbujmy spojrzeć na nie przez ,, szkiełko i oko" , a nie przez,,czucie".
Może wypowiem się teraz być może zbyt ostro, ale radzę wprowadzić w swoje zachownie trochę więcej pokory i mniej narcyzmu.

P.S. dlaczego podpisuje się Pan różnymi nikami? czy ma Pan coś do ukrycia?
Dodaj komentarz
Treść komentarza
Autor
Jak ma na imię Mickiewicz?
Kalendarz
< Wrzesień - 2010 >
PnWtŚrCzPtSbNd









10 
11 
12 
13 
14 
15 
16 
17 
18 
19 
20 
21 
22 
23 
24 
25 
26 
27 
28 
29 
30 
Giełda
Najnowsza oferta sprzedaży:
Typ: Strój
Styl: Latin
Cena: 380
Dodano: 2010-09-06
kontakt
Szukam partnera
Poznam dziewczyne która interesuje się troszke tańcem i chciałaby zapisać się na kurs.Tychy,Mikołów
A B
Tańczę: Standard klasa Hobby tychy kontakt
Sonda
Co sądzisz na temat dzieci trenerów?
Są naprawdę spoko
Ciężko pracują, więcej niż pozostali członkowie zespołu
Nic do nich nie mam
Wydają się wyniośli i zarozumiali, ale przy bliższym poznaniu zyskują
Nie przepadam za nimi.
Są okropni
Jedni są fajni, drudzy nie.
Nie znam żadnego dziecka trenera
Na forum
Najnowsze tematy:
Online
6 osób
Kontrola jakości
Sprawdź, czy Twoja przeglądarka wyświetla wszystko...
.: regulamin :: reklama :: współpraca :: patronaty :: kontakt :.

Copyright 2006 - 2010 Jakub Wrona | Najlepszy efekt: Firefox 2.0+, 1280x1024 32 bit